Walentynki – co jeść by zwiększyć libido

To już dziś – 14 lutego, dzień świętego Walentego, patrona zakochanych i… epileptyków. Jeśli wybieracie się na walentynkową kolację, albo planujecie taką przyrządzić i liczycie, że przeciągnie się ona do śniadania, warto rozważyć produkty, które w naturalny sposób pobudzą libido wasze i partnera.

Dla obojga

 

Owoce morza i ryby morskie– Zawierają kwasy ometa 3.

Gorzka czekolada – koniecznie gorzka, ponieważ zawiera fenyloetyloaminę, która uwalnia w organizmie endorfiny podobne do tych, które uwalniane są w trakcie stosunku. Dodatkowo jest bogata w pomagający się odprężyć i dodający energii magnez.

Granaty – zarówno owoce, jak i sok z nich potrafią podnieść libido dzięki podniesieniu poziomu testosteronu.

Dla facetów:

 

Seler – zawiera androsteron, czyli hormon wydzielany przez mężczyzn z potem, a który działa na kobiety.

Arbuz – jest niekiedy nazywany naturalną viagrą, a to dzięki cytrulinie – substancji o podobnych właściwościach, co znane niebieskie tabletki.

Winogrona – pomagają w problemach z erekcją oraz poprawiają ukrwienie w narządach płciowych.

Imbir – przedłuża erekcję oraz pobudza i wzmacnia doznania.

Dla kobiet

Produkty bogate w witaminę C – badania twierdzą, że witamina C podnosi libido u płci pięknej.

Szafran – wzmaga libido u kobiet.

Lubczyk – uważany za naturalny afrodyzjak.

I teraz najważniejsze

 

Jeżeli zaczęliście już szukać książki kucharskiej i zawartej w niej przepisów z powyższymi składnikami, to wstrzymajcie się jeszcze chwilę. Powyższe porady, tak samo jak wszystkie im podobne, należy traktować raczej z przymrużeniem oka. Niestety bardzo ciężko jest znaleźć uniwersalny „Święty Graal” relacji damsko-męskich, który spowoduje, że nasz partner rzuci się na nas pełen zwierzęcych żądzy – szczególnie jeśli bierzemy pod uwagę jeden wieczorny posiłek. Co prawda istnieje wiele produktów spożywczych, które mogą wesprzeć mężczyzn w stanięciu na wysokości działania, czy też wspierających płodność u kobiet, jednak działają one pośrednio i nie gwarantują sukcesu. Przede wszystkim ich działanie jest rozłożone w czasie, a efektów można spodziewać się raczej po tygodniach i miesiącach niż godzinach. Czy zatem facetom pozostają jedynie tabletki, które nadają się pod rozpałkę „konarów” drewna, czy też pomagające dzięciołom w „pukaniu”? Nie!

Coś jednak działa!

 

Jest jeden produkt, który znacząco może zwiększyć szansę na stosunek, jednak przez wzgląd na jego specyfikę, nie powinien być polecany przez dietetyków, a jeśli już, to w niedużych dawkach. Chodzi oczywiście o alkohol. Niewielkie ilości etanolu pomogą w rozluźnieniu się i w istocie mogą podnosić chęć na sex. Pamiętajmy jednak, że o ile wzrost ochoty (szczególnie u mężczyzn) jest wprost proporcjonalny do spożytej ilości, to nie koniecznie idzie to w parze z możliwościami. Dlatego zamiast 0,7 l wódki, wybierzmy na kolację butelkę dobrego czerwonego wina.

Zadbajmy też, aby porcje jedzenia nie były zbyt wielkie. W przeciwnym wypadku rozpięcie rozporka może posłużyć wyłącznie do zrobienia miejsca wzdętemu brzuchowi, a uczucie senności i przejedzenia skutecznie zaprosi nas do łóżka… spać.

Długofalowo zadbajmy o zbilansowaną i zdrową dietę pełną warzyw, owoców, produktów bogatych w zdrowe tłuszcze, witaminy i minerały. Zarówno nadwaga, jak i niedożywienie wpływają bowiem negatywnie na libido u obu płci.

Tymczasem wszystkim umówionym dziś na randkę, życzę smacznego!

Tagi: